Pewnie zdarzyło Ci się nie raz, że zacukałeś się w tekście nad którym pracowałeś, ale za to miałeś wysyp pomysłów na inne utwory. Często wtedy zaczynamy pisać kolejny tekst. W efekcie mamy zaczętych wiele tekstów i żadnego skończonego. Gdy długo się taki stan utrzymuje, to negatywnie wpływa na motywację.
Niektórym pasuje pisanie do szuflady. Spodziewam się, że wśród was, czyli czytelników bloga prowadzonego przez wydawnictwo to mniejszość. Pozostała większość z pewnością chce ukończyć swoje dzieła.
Często na taki problem można znaleźć rady typu:
Najpierw skończ jedno, a potem bierz się za kolejne.
Takie rady zdradzają niepełne zrozumienie idei Łańcucha Krytycznego. To tylko pół prawdy. Faktycznie łatwiej się odnaleźć rynku literackim, gdy co roku wydasz kolejną książkę, niż jak co 10 lat masz na raz 10 premier. To łatwo osiągnąć, gdy za kolejne zabierasz, gdy jedno skończysz. Jednak zdarza się, że nie możesz skupić się na pierwszym w kolejce dziele.
Czy wtedy źle zająć się innym tekstem?
Myślę, że lepiej napisać kolejny fragment w innego utworu, niż bezskutecznie próbować drgnąć z pierwszą w kolejce książką. Dobrze mieć uporządkowaną listę projektów nad którymi pracujesz. Domyślne siadając do pisania zajmujesz się pierwszym tekstem z listy. Gdy Ci nie idzie, przechodzisz do drugiego itd.
W czasie pisania długich form, takich jak powieści spokojnie wpadniesz na wiele pomysłów fabularnych. Jeśli chcesz zrealizować je wszystkie, to musisz dużo pomysłów upakować w jednym dziele. Dlatego gdy wpada Ci nowy pomysł sprawdź, czy nie da się go zharmonizować, z czymś nad czym już pracujesz.
Wiadomo. Pierwszy tekst na liście priorytetów jest zazwyczaj dość zaawansowany, więc trudno tam wkomponować nowe elementy. Jednak przy odpowiednio długiej liście pomysłów zazwyczaj znajdziesz coś, co uda się połączyć z nowym.
Przykłady:
Jeśli masz jakiś mglisty pomysł na romans i jakiś mglisty pomysł na powieść podróżniczą, to możesz zbudować połączoną narrację wokół wspólnej podróży kochanków, umieścić romans jako jedną z przygód podróżnika, albo w jakiejś części romansu wysłać kochanków na wycieczkę.
Jeśli masz pomysł na kilka scen bitewnych i pomysły na fragmenty świata fantasy, to co stoi na przeszkodzie, żeby postawić naprzeciw siebie armie trolli, krasnoludów, orków, smoków, elfów lub innych baśniowych stworów?
Poza tym, te 4 motywy można połączyć w jednym dziele. Od ćwierćwiecza wiemy, że w naszej kulturze jest możliwy romans między ogrami, a nawet mezalians Osła ze Smoczycą. Jeśli rozpoznałeś nawiązanie do Shreka, to wiesz, że te pary poznały się na polu bitwy. A pole bitwy raz jest tu, raz jest tam. Armie się przemieszczają, co tworzy miejsce na wątek podróżniczy.
Łączenie pomysłów ma tę zaletę, że zamiast zaczynać kolejny tekst rozwijasz już coś, nad czym już wcześniej się trudziłeś. Zamiast dodawania kolejnej pozycji do listy nieukończonych tekstów, zbliżasz się do ukończenia jednego ze swoich dzieł.
Inną zaletą łączenia pomysłów jest wprowadzenie pożądanej różnorodności w twórczości. Gdy próbujemy od zera budować narrację, to jest wysokie ryzyko, że wpadniemy w utarte schematy konwencji literackiej. Gdy próbujemy powiązać ze sobą kilka różnorodnych koncepcji, to stosujemy nietypowe rozwiązania. To zwraca uwagę czytelnika.
Jakie Ty masz sposoby na poskromienie swoich pomysłów?
Spójniki. Spotykamy się z nimi codziennie, często nawet nie zwracając na nie uwagi:
Przyczyna, więc skutek.
Działanie, bo uzasadnienie.
Jedno, drugie, trzecie i ostatnie
Opcja, albo inna opcja.
Racja, jednak też inna racja.
Coś, mimo że intuicja podpowiada nam coś innego.
Spójniki łączą kilka jednostek tekstowych w jedną całość. Pisarz musi się czasem z nimi świadomie zmierzyć. Nie pomagają pewne uproszczenia, które wielu z nas wynosi ze szkoły. W tym artykule zmierzymy się z nimi.
Mit 1. Przed większością spójników zawsze powinno stawiać się przecinek, a przed niektórymi (i, oraz) nigdy.
To użyteczna heurystyka, choć nie jest ona do końca prawdziwa. Spójniki rządzą się swoimi prawami, a przecinki swoimi prawami opisanymi tutaj. Spójniki łączą powiązane jednostki tekstowe, gdy przecinki m.in. oddzielają części składowe zdania. Faktycznie często właściwe miejsce dla przecinka znajdzie się bezpośrednio przed spójnikiem, a niemal nigdy za, ale nie można z tego robić uniwersalnej reguły.
Mit 2. Nie zaczynamy zdania o spójników.
Zwykle spójniki wkłada się je w zdaniu złożonym między części składowe, więc zazwyczaj są one gdzieś w środku zdania. Zdarza się jednak, że łączone części składowe są na tyle duże, albo specyficzny układ retoryczny sprawia (np. rozmowa), że zbudowanie z nich odpowiedniego zdania złożonego jest kłopotliwe.
Wtedy można rozbić części składowe wypowiedzi na kilka zdań (albo i większych jednostek tekstowych). W takiej sytuacji spójniki mogą być na początku zdania, co sygnalizuje, że dane zdanie nawiązuje do poprzednich zdań. Spójniki wówczas nie łączą części zdania, tylko łączą całe zdania, a nawet akapity.
Zostają jeszcze kwestie stylistyczne. Porównaj sobie konstrukcje:
Coś tam. Ale coś innego.
Z jednej strony coś tam. Z drugiej strony natomiast coś innego.
– Dlaczego to zrobiłeś? – Bo coś tam.
– Dlaczego to zrobiłeś? – Zrobiłem to, gdyż coś tam.
Więc rekomenduję coś tam.
Na podstawie przytoczonych wcześniej przesłanek rekomenduję coś tam.
Porównanie stylów
Wiele tutaj zależy od kontekstu:
Gdy Twoi bohaterzy piszą petycję do króla, raczej będą starali się zadbać o to, żeby pismo było piękne, nawet jeśli oznacza to zużycie nieco większej ilości atramentu.
W wypracowaniu maturalnym złożone konstrukcje zastępujące spójniki na początku zdania nadają testowi bardziej profesjonalny charakter, a przy okazji pomagają przekroczyć limit minimalnej długości tekstu. Myślę, że to jedna z przyczyn, dla których nauczyciele narzucają uczniom tą zasadę.
W nieformalnych sytuacjach, szczególnie gdy zależy nam bardziej na szybkim przekazaniu komunikatu, nie należy mnożyć słów. Lepiej przejść do stylu potocznego, który więcej wybacza.
Ważne, żeby zachować logikę wypowiedzi i zgodność stylu z charakterem postaci i sytuacji, w której się znajduje. Podobnie jak w poprzednim micie mamy do czynienia ze wskazówką pomagającą sprawnie tworzyć ładne wypowiedzi, ale nie stanowi ona bezwzględnej zasady. Co więcej kurczowe trzymanie się jej może niekiedy szkodzić komunikacji, a przecież to jest podstawowa funkcja języka.
Mit 3. „Lub” i „albo” nie są synonimami
Znów w tym przypadku mamy do czynienia z brakiem właściwego rozeznania.
W stylu potocznym jak najbardziej można używać zamiennie. Warto zauważyć, że nie ma dwóch takich słów, które miałyby dokładnie takie samo znaczenie, wiec nie są to swoje 100% odpowiedniki. Na przykład spójnik „albo” tworzy niemającą odpowiednika ze słowem „lub” konstrukcję:
albo jedno, albo drugie[, albo trzecie,...]
która oznacza, że tylko jeden z wymienionych wariantów jest dostępny.
Na bazie tej różnicy logicy w swoich opracowaniach często przyjmują zawężone definicję spójników, przyjmując, że „lub” odpowiada operatorowi alternatywy, a „albo” operatorowi ekskluzji. Dla innych spójników robią podobne przypisania. Jednak to nie oddaje pełnego charakteru tych słów. Przyjęcie tych zawężonych definicji w innych kontekstach może prowadzić do nieoczekiwanych skutków.
Na przykład spacerując z kimś można z oddali zauważyć coś ciekawego. W trakcie gdy mówi się o tym towarzyszom podróży można podejść bliżej i zobaczyć więcej szczegółów. W efekcie może powstać wypowiedź w stylu:
Patrz! Tam są grzyby, albo nawet borowiki.
To jest poprawny językowo komunikat. Interpretacja naturalna, uwzględniająca wszystkie niuanse nie zostawia wątpliwości, spacerujący po lesie rozmówca chce powiedzieć, że zobaczył borowiki.
Gdybyśmy chcieli interpretować spójnik „albo” jako operator ekskluzji, to musielibyśmy zinterpretować w ten sposób, że rozmówca chce powiedzieć, że właściwa jest jedna z opcji:
zobaczył grzyby, ale nie zobaczył borowików.
zobaczył borowiki, ale nie zobaczył grzybów.
Biorąc pod uwagę, fakt że borowik jest typem grzyba, to przy tym założeniu musimy przyjąć, że rozmówca chce powiedzieć, że zobaczył jakieś grzyby, ale na pewno nie są to borowiki.
Jeśli interpretujemy „albo” jako bliski synonim „lub”, czyli przyjmiemy, że mamy tu do czynienia z alternatywą, to katalog opcji interpretacyjnych jest nieco szerszy. Z analizy logicznej zdania będzie wynikało, że zobaczył grzyby, ale nie wiadomo, czy zobaczył borowiki, choć już interpretacja przynajmniej będzie to dopuszczała.
Zdarza się, że spójnik „lub” interpretuje się w sposób bliski ekskluzji – a więc rzekomo właściwy dla spójnika „albo”. W końcu gdy w odpowiedzi na pytanie o plany weekendowe, ktoś odpowiada, że pojedzie w Sudety lub na Mazury, to możemy śmiało założyć, że pojedzie tylko w jedno z tych miejsc.
Ogólnie trzeba uważać z przenoszeniem uproszczonych modeli logicznych na grunt języka. Spójniki mają swoje dodatkowe niuanse, które w modelach matematycznych nie są uwzględnione. Często równoważne pod względem logicznym zdania mają inny wydźwięk. Przykłady:
Szedłem w deszczu, więc zmokłem. =? Nie szedłem w deszczu lub zmokłem. =? Nie zmokłem, więc nie szedłem w deszczu.
Tomek i Zosia rozmawiali przez telefon. =? Tomek rozmawiał przez telefon i Zosia rozmawiała przez telefon.
Zosia wzięła ślub z Tomkiem i zaszła w ciążę =? Zosia zaszła w ciążę i wzięła ślub z Tomkiem.
Nigdy tego nie robię =? Zawsze to robię
Jakie wy dostrzegacie pułapki czyhające na piszących między spójnikami?
Co może powiedzieć dzieciom marchewka? Książka powstała z myślą o rodzicach, którzy chcą w kreatywny sposób opowiadać dzieciom o Panu Bogu nie lekceważąc stanu wiedzy naukowej. Dzięki dodatkowej formie scenariusza historia pozwala na aktywny udział w zadawaniu i odpowiadaniu na dziecięce pytania i świetnie nadaje się do wykorzystania na zajęciach tematycznych. Do książki są załączone…
„Modern Caribbean Rum” to wyczerpujące, głębokie zanurzenie w świecie mocnych alkoholi z trzciny cukrowej, skupiające się na miejscu pochodzenia rumu — na Karaibach. Liczący 850 stron i wzbogacony 950 ilustracjami, współczesny przewodnik po rumie i otaczającej go branży jest nieocenionym źródłem informacji zarówno dla entuzjastów, jak i profesjonalistów.
Część pierwsza to ogólny przegląd tematyki rumu: historii rumu, klasyfikacji rumu i błędnych przekonań dotyczących wysokoprocentowych alkoholi. Część druga to wnikliwe i szczegółowe zagłębienie w tajniki produkcji rumu. Kolejno omawiane są materiały do produkcji trunku, fermentacja, destylacja, dojrzewanie, mieszanie i nauka o smaku. Działalność biznesowa związana z rumem, w szczególności wiedza o obrocie hurtowym i o rumie czerpanym, oznaczenia geograficzne i przepisy krajowe i międzynarodowe, taryfy podatkowe i celne, subsydia, organizacje handlowe, marki rumu, stanowi materiał części trzeciej.
Ostatnia, czwarta część to 500 stron opowiadających o historii i profilach ponad siedemdziesięciu destylarni/producentów rumu z dwudziestu karaibskich regionów. Zajrzyj za kulisy i dowiedz się dokładnie, jak powstają kultowe style rumowe, w tym rum jamajski, kubański, rum z Barbadosu, Rum Demerara czy Rhum Agricole i wiele innych.
O jej odbiorze wśród profesjonalistów
Bardzo dobrze napisana, encyklopedyczna publikacja o rumie z Karaibów. I (także ze względu na rozmiar książki) WIELKA lektura! Polecany miłośnikom rumu. Carsten Vlierboom – dyrektor ds. rumu, E&A Scheer
Opisując rum, Matt Pietrek dotarł do sedna chyba każdej historii o alkoholu, który inspiruje tak wiele legend. Jego doświadczenie w połączeniu z wizją edytorską Carrie Smith przedstawia absolutnie zapierający dech w piersiach obraz świata karaibskiego rumu zarówno w słowach, jak i fotografiach. Wybierz się w podróż przez historię, biznes, mity i legendy i popłyń do celu, czując się jak znawca tematu. Dzięki ponad 70 różnym profilom destylarni możesz w mgnieniu oka zarezerwować wycieczkę do najwspanialszych producentów rumu. Tara Nurin in „Forbes”
O autorach
Matt Pietrek jest znanym autorem branży spirytusowej, historykiem, konsultantem i maniakiem rumu. Najbardziej znany ze swoich stron internetowych Rum Wonk iCocktail Wonk, ma wrodzoną zdolność wyjaśniania złożonych zagadnień w jasny i zwięzły sposób. Styl pisania Matta, „głęboko nurkujący” w przedmiot swoich badań, sprawił, że jego strona internetowa Cocktail Wonk stała się jednym z najbardziej wpływowych i szanowanych źródeł referencyjnych dla entuzjastów rumu w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Matt, były twórca oprogramowania informatycznego, jest także współautorem książek „Minimalist Tiki: A Cocktail Wonk Look at Classic Libations” i „Modern Tiki Vanguard”. Pełni również od 2019 roku funkcję Wysłannika Społeczności w Stowarzyszeniu Producentów Rumu i Napojów Alkoholowych Indii Zachodnich. Mieszka, pracuje i cieszy się wysokiej klasy alkoholami wraz ze swoją żoną i współautorką, Carrie Smith, oraz ich psem (Admirałem) Nelsonem w Nowym Orleanie, czasami nazywanym najbardziej wysuniętym na północ miastem na Karaibach.
Carrie Smith jest całym swoim sercem twórczynią: przestrzeni, projektów i pomysłów. Jej kreatywna wizja łączy całe wcześniejsze doświadczenie zawodowe, aby prowadzić Wonk Press, nowy model firmy wydawniczej, która współpracuje z niezależnymi autorami, aby ożywić projekty pasjonatów. Carrie jest autorką i redaktorką, artystką i projektantką, mentorką i liderem, a także wielokrotnie nagradzaną projektantką wnętrz, która uzyskała tytuł magistra w dziedzinie konserwacji architektury na Uniwersytecie Tulane. Ma słabość do dobrze wykonanego daiquiri Hemingwaya, najlepiej zrobionego z kubańskiego rumu.
Człowiek, który zanegował tanią łaskę, chrześcijaństwo oziębłe i zobojętniałe, równie usystematyzowane, co martwe. Bóg nie oszczędził zaprowadzenia go na próbę, ale zbawił go ode złego. Pastor, stojąc naprzeciw Trzeciej Rzeszy i uległego jej instytucjonalnego Kościoła, wyznał Jezusa przed braćmi i przed nieprzyjaciółmi. Jego sumienie (intelekt i zmysł moralny) nie pozwoliły mu zapomnieć o Starym Przymierzu i o jego Ludzie. Niestety większość niemieckich ewangelików uległa pokusie zamknięcia oczu na dramat nielicznych i cichego przyzwolenia na wycięcie trzech czwartych Biblii.
Proroka czasem niewygodnie słuchać. Ale jego życie i pisma budzą, a nawet nieprzyjemna pobudka jest koniecznym warunkiem do przeżycia dnia wartego przeżycia. Jedni mówią, że swoim „niereligijnym chrześcijaństwem” rozpoczął historię „teologii śmierci Boga”. Drudzy widzą w nim sprawiedliwego pośród narodu niemieckiego tamtych dni, nadzieję teologii konfesyjnej. Jeszcze przed tymi interpretacjami należy podkreślić fakt fundamentalny: luterański męczennik umarł jak żył, świadcząc o wartości i cenie Odkupienia, którego udzielił mu Bóg.
Ile razy w swoim życiu powtarzałeś zdanie „Znów wszystko poszło nie tak” ? Na pewno za dużo. Już było prawie gotowe, ale coś niespodziewanego wyskoczyło i cała sprawa się posypała. Musiałeś poświęcić wiele swojego cennego czasu na ratowanie sytuacji. Czy za każdym razem musi tak być?
Nie zawsze udaje się zrobić wszystko zgodnie z planem. To prawda. Jednak lepiej, żeby to „nie zawsze” oznaczało raz na kilka lat, niż kilka razy dziennie. Żeby było to możliwe trzeba być wcześniej przygotowanym. Trzeba mieć Plan Działania, dzięki któremu będzie wiadomo, co, jak i kiedy robić. Gdy działanie jest opisane, można szybciej się zorientować, że coś jest nie w porządku i wprowadzić poprawki, póki jest to łatwe.
Na etapie planowania procesu można przewidzieć też możliwe błędy i się na nie przygotować. Niestety nie istnieje narzędzie, które zapobiegnie wszystkim problemom. Mając przygotowaną wcześniej listę możliwych błędów, można przewidzieć problemy i przygotować się do ich rozwiązania. Te plany rozwiązywania przewidzianych problemów, to alternatywne plany1. Dla wygody warto zadbać, by plany alternatywne jak najszybciej wracały na tory planu głównego, wtedy znacznie ograniczy się liczbę potrzebnych planów alternatywnych (zobrazowano to na Rys. 1 i Rys 2. Plany alternatywne oznaczone literą „A”).
Żeby nie musieć działać po omacku i móc sensownie zaproponować alternatywne plany, warto przewidzieć wcześniej możliwie dużo potencjalnych błędów1.
Poszukiwania możliwych błędów w realizacji planu można wykonać wg następującego schematu2:
Sporządzenie listy zaplanowanych czynności.
Dla każdej czynności sporządzenie listy pożądanych cech.
Dla każdej cechy dopasowujemy możliwe błędy.
Określamy możliwe skutki błędów
Określamy możliwe przyczyny błędów
Przypasowujemy istniejące już mechanizmy kontroli
Planujemy działania zapobiegawcze lub naprawcze
1. Lista czynności
To jest plan główny. np. jeśli chcemy przygotować stół na kolacje, to może być następująca lista czynności:
Ściągnięcie wszystkich rzeczy ze stołu i odniesienie ich na swoje miejsce
Wytarcie stołu
Nałożenie obrusu
Postawić talerze
Ułożyć sztućce
Postawić filiżanki i szklanki
Ułożyć dekoracje
2. Lista cech
To jest próba opisu poprawnego wykonania czynności. Przykładowa czynność 3. Nałożenie obrusu, może mieć takie cechy:
położenie obrusu: na stole
szerokość obrusu w przedziale: 120-140 cm (wynika z wymiarów stołu)
długość obrusu: w przedziale 180-200 cm (wynika z wymiarów stołu)
Wzór obrusu: neutralny lub nawiązujący od okazji (np. z motywem bożonarodzeniowym, jeśli jest to wieczerza wigilijna)
czystość obrusu: czysty
rozstęp długości zwisającej części obrusu: mniejszy niż 1 cm (ma leżeć równo)
3. Możliwe błędy
Z każdą cechą można powiązać co najmniej 1 błąd: Wartość cechy znajduje się poza zbiorem wartości dopuszczalnych. Zwykle to jest niewiele wnosząca informacja, więc zdarza się, że wyróżniamy więcej rodzajów błędów. Często w przypadku cech ilościowych (opisanymi liczbami) proponuje się 2 rodzaje błędu. np:
za krótki (za wąski) obrus
za długi (za szeroki) obrus
W przypadku cech jakościowych (do opisu używamy słów) błąd możemy definiować dwojako:
brak pożądanej cechy (nie położono obrusu na stole)
wystąpienie niepożądanej wartości cechy (wzór obrusu inny niż zaplanowany), tu można wprowadzić pewną hierarchię, np:
Zaplanowany wzór obrusu (np. wzór bożonarodzeniowy, nie błąd)
Wzór obrusu podobny do zaplanowanego (np. wzór zimowy, mały błąd)
Neutralny wzór (np. biały obrus, bez wzorów, średni błąd)
Wzór odbiegający od zaplanowanego (np. wzór wielkanocny, duży błąd)
To wystarczy, aby określić większość możliwych błędów. Należy się spodziewać, że ich lista nie będzie krótka. Już dla prostego procesu z 7 czynnościami, który służy nam za przykład, dla jednej z czynności mieliśmy 6 cech. Zatem spodziewamy się, że wszystkich cech, nawet w takim prostym przypadku, będzie kilkadziesiąt. Gdy weźmiemy po uwagę, że z każdą cechą wiążemy kilka błędów, to najprostszy proces może wymagać setek planów alternatywnych. Trochę z armatą na wróbla? Zgadzam się. Dlatego w kolejnych krokach wybierzemy najbardziej ryzykowne błędy.
4. Skutki błędów
Mamy do przeanalizowania wiele błędów, ale chcemy sobie oszczędzić roboty, więc będziemy się zajmować w pierwszej kolejności najpoważniejszymi błędami. W przypadku, gdy dany błąd może powodować różne skutki, to analizujemy skutej o największej dotkliwości.
Możemy stosować różne skale oceny dotkliwości skutków np.:
według metody FMEA 1 – brak niedogodności; 10 – najdotkliwsze możliwe skutki np. zagrożenie życia lub zdrowia użytkownika.
wysokość kosztów związanych z błędem (kary umowne, odszkodowania, wartość zniszczonego sprzętu, koszty wytworzenia wadliwego produktu, koszty utylizacji)
Przy dobieraniu liczby punktów skali można popełnić te same błędy, co przy każdej innej czesze ilościowej:
za mało punktów: skutki: duże grupy błędów, trudno wybrać te najpoważniejsze, dotkliwość: większy nakład pracy na kolejnych etapach analizy
za dużo punktów: skutki: trudno ustalić precyzyjne granice danej kategorii skali, przyporządkowanie w pewnej mierze zaczyna być losowe, dotkliwość: większy nakład pracy przy analizie skutków błędów
5. Przyczyny błędów
Dla wybranych błędów określamy ich możliwe przyczyny (jedna przyczyna może odpowiadać za różne błędy). Przykładowymi przyczynami błędu są:
brak obrusów spełniających kryteria
transport w brudnych pojemnikach
przeciągi
pomylenie oznaczeń
nieprecyzyjne polecenie
Każdej przyczynie przypisujemy częstotliwość jej występowania. Dobór skali jest naszym wyborem, ale można sugerować się gotowymi rozwiązaniami:
według skali z zapożyczonej z metody FMEA: 1 – rzadziej niż raz na 2-3 lata; 10 – codziennie
średni czas pomiędzy kolejnymi wystąpieniami tej samej przyczyny
Aby móc określić częstotliwość występowania przyczyn błędów należy robić odpowiednie pomiary. Jeśli nie mamy zrobionych pomiarów przez wystarczająco długi czas, to przyjmujemy wariant pesymistyczny. Jeśli nie monitorowaliśmy wcześniej przyczyn, to wszędzie przypisujemy najgorszą ocenę.
Za częstotliwość wystąpienia błędu przyjmujemy częstotliwość najczęstszej przyczyny.
6. Mechanizmy kontroli
Być może są już u Ciebie jakieś mechanizmy kontroli (a na pewno je niebawem wprowadzisz). Są tu zgrupowane wszystkie działania, dzięki którym chcemy zauważyć powstały błąd i zatrzymać go, zanim stanie się poważny. Są tu przede wszystkim pomiary kontrolne, a gdy charakter cechy nie pozwala na pomiar – inne testy.
Mechanizmy kontroli są oceniane przez pryzmat skuteczności:
Skala FMEA podaje: 1 – błąd zawsze zostanie wykryty; 10 – wykrycie błędu mało prawdopodobne, brak kontroli.
Można użyć odsetka poprawnych kontroli
Gdy dany błąd jest kontrolowany kilkoma mechanizmami, to bierzemy pod uwagę najlepszy z mechanizmów.
7. Działania zapobiegawcze i naprawcze
Już prawie można przejść do tworzenia planów awaryjnych i zabezpieczeń. Trzeba tylko się zastanowić na czym się skupić. Możliwych jest wiele błędów, ale niektóre rzadko występują albo są niegroźne. Dlatego skupiamy się tylko na najgroźniejszych i najczęściej występujących błędach. Żeby je wybrać każdemu błędowi określamy współczynnik ryzyka, na podstawie:
W metodzie FMEA powyższe wskaźniki były tak dobrane, że za każdym razem im mniejsza wartość, tym lepiej. Dlatego współczynnik ryzyko uzyskuje się przez zwykłe przemnożenie wartości kolejnych czynników. Małe wartości (1 = 1*1*1 – błąd rzadko, bez poważnych konsekwencji, zawsze w porę wykryty) oznaczają niskie ryzyko, duże wartości (1000 = 10*10*10 – błąd zdarza się codziennie, stanowi zagrożenie zdrowia lub życia i nie ma mechanizmów zapobiegania) oznaczają duże ryzyko.
Jeśli stosowałeś inne skale niż proponowane przez FMEA to współczynnik ryzyka może wymagać innej budowy. Jeśli używałeś skali zgodnej z regułą, im więcej tym lepiej, (np 1- najgorzej, 5- najlepiej), to po przemnożeniu współczynnik ryzyka też będzie zgodny z tą regułą (wtedy 1- najgroźniejszy błąd, 125 – niegroźny błąd).
Nieco trudniej jest w przypadku, gdy użyłeś różnych skal i część z nich jest zgodna z regułą im więcej, tym lepiej, a druga część im mniej tym lepiej. Wtedy z pomocą przychodzi dzielenie (albo dowolna inna funkcja malejąca). Wystarczy przemnożyć przez siebie czynniki oparte na tej samej regule i oba otrzymane wyniki przez siebie podzielić. Trzeba pamiętać tylko, żeby za każdym razem była taka sama kolejność dzielenia. Uzyskany współczynnik jest zgodny z regułą dzielnej, czyli jeśli podzielimy wskaźnik zgodny z regułą im mniej tym lepiej przez wskaźnik zgodny z regułą im więcej tym lepiej, to otrzymamy wskaźnik zgodny z regułą im mniej tym lepiej.
Gdy już mamy policzone ryzyko dla wszystkich błędów możemy brać się za wybór tych najgroźniejszych, które wymagają najpilniejszej poprawy. Mają on najgorsze wartości współczynnika ryzyka. Pomocne jest sortowanie listy błędów według współczynnika ryzyka. Na początku listy powinny być najbardziej palące problemy. Znalezione problemy można rozwiązywać na następujące sposoby2:
Uzupełnienie danych: Szliśmy na skróty i czasami pomijaliśmy niektóre błędy w analizie, przyjmując brak danych, za wariant pesymistyczny. Uzupełnienie danych w większości przypadków obniży współczynnik ryzyka
Ulepszanie kontroli w celu skuteczniejszego wykrywania błędów: jeśli rzetelnie zrobiliśmy krok 2. to nie powinno być to trudne zadanie. Wiemy jak to powinno wyglądać, więc zostaje kwestia tylko odpowiednich narzędzi pomiarowych i raportowania
Stwarzanie warunków, w których popełnienie błędu jest mniej prawdopodobne: Najtrudniejszy wariant, choć warty świeczki, gdyż często jednak przyczyna odpowiada za kilka błędów. tu najważniejsze jest zwalczanie przyczyn
1Leszek F. Korzeniowski, Menedżment. Podstawy zarządzania, Kraków, EAS, 2010
2Lisiecka, K., Menedżer jakości. Podejście procesowe, Katowice, Wydawnictwo Akademii Ekonomicznej, 2010
Dla wielu artystów sztuka jest zajęciem dodatkowym. Nie traktują oni sztuki jak przedsiębiorstwa, które da im utrzymanie, a nawet liczą się z tym, że będą dokładać do tej działalności. Właśnie… Z czego będą dokładać? Żeby się tego dowiedzieć, trzeba przeanalizować posiadane zasoby wymienialne.
Zasoby wymienialne, to jest wszystko to, czego nie wykorzysta się bezpośrednio w zadaniach powiązanych z procesem twórczym, ale dzięki nim można pozyskać zasoby przydatne lub konieczne w twórczości.
Najczęściej spotykanym zasobem wymienialnym są pieniądze. Należą do tej grupy również inne źródła dochodu, nawet jeśli mają charakter tylko potencjalny.
W przeciwieństwie do pozostałych grup zasobów, w tej grupie najważniejsze są zasoby obrotowe. To one mogą szybko pomóc we wsparciu działań artystycznych, zanim osiągną one pełną skuteczność.
Uzyskanie środków z wymienialnych zasobów trwałych jest czasochłonne, więc nie są one w stanie wspierać w doraźnych problemach. Zasoby trwałe mają znaczenie, tylko gdy w celach nie jest uwzględniona ekonomiczna efektywność działalności twórczej i wymagane jest wskazanie zewnętrznych źródeł finansowania.
Obrotowe zasoby wymienialne to pieniądze i inne rzeczy, które łatwo szybko sprzedać np. owoce z przydomowego sadu.
Trwałe zasoby wymienialne to rzeczy, które trudno szybko sprzedać bez straty wartości, ale można je wykorzystać do zarabiania np.:
Czymś to trzeba zrobić. od tego są zasoby serwisowe i zasoby logistyczne. Te grupy zasobów obejmują narzędzia wspierające pomocnicze względem sztuki zadania stojące przed twórcą. Pomagają one zrobić wszystko to, co jest potrzebne obok głównego dzieła.
Zasoby serwisowe
Do tej grupy należy to, czego bezpośrednio nie wykorzystuje się w procesie twórczym, ale pomaga utrzymać inne zasoby w należytym stanie, mogą to być np.:
ostrzałki do dłut,
siłownie (występy sceniczne to spory wysiłek, mogą wymagać dodatkowych ćwiczeń kondycyjnych),
stroiki,
maszyny do szycia (jeśli właściwym zasobem produkcyjnym są np. stroje używane do tworzenia przedstawienia, dla projektantów mody maszyna do szycia będzie zasobem produkcyjnym, bo ich dziełem są ubrania),
części zamienne,
instrukcje obsługi;
Zasoby serwisowe czasami miesza się z pozostałymi grupami, bo nieraz trudno je jednoznacznie od siebie oddzielić. W ich ocenie należy rozróżnić, które z nich zapobiegają błędom, które je naprawiają, a które są wykorzystywane do produkcji innych zasobów — zwykle produkcyjnych.
Zasoby logistyczne
Logistyka dba o to, żeby wszystko znalazło się tam, gdzie powinno się znaleźć. To co pomaga w osiągnięciu tego celu, to właśnie zasoby logistyczne. Dzieli się je na grupy w zależności od tego, w których fazach logistyki są wykorzystywane:
zaopatrzenie, W tej fazie zdobywamy konieczne zasoby z zewnątrz
transport, W tej fazie przenosimy zasoby, między różnymi miejscami w przestrzeni
magazynowanie, W tej fazie przenosimy zasoby, między różnymi miejscami w czasie
dystrybucja, W tej fazie przekazujemy dzieło docelowemu odbiorcy
Przykładami zasobów przydatnych w poszczególnych fazach procesu logistycznego:
zaopatrzenie:
bazy dostawców zawierające informacje, jakie usługi lub materiały mogą oni dostarczać,
dotychczas przyznane rabaty;
transport:
pojazdy,
umowy z zewnętrznymi podmiotami (np. sklep oferujący darmową dostawę),
łącza internetowe (dla dzieł i zasobów w formie cyfrowej np. e-booki, grafika komputerowa, pliki audio lub wideo, rzeźby w postaci plików do wydrukowania na drukarce 3D)
magazynowanie:
nieruchomości (magazynem może być pusty plac, budynek, pomieszczenie, lub tylko jego część),
serwery (dla dzieł w formie cyfrowej),
meble (szafy, regały itp.),
garaże,
hotele,
lodówki i inne urządzenia utrzymujące specyficzne warunki w magazynie, jeśli wymaga tego materiał lub dzieło;
dystrybucja:
kontakty z wydawcami,
kontakty z hurtowniami,
kontakty ze sklepami tematycznymi,
własne sklepy (zarówno sklepy internetowe jak stacjonarne),
sale widowiskowe,
sale wystawowe.
Zasoby logistyczne należy oceniać przez pryzmat użyteczności dla odpowiedniej fazy. Dla:
zaopatrzenie:
możliwość zdobycia wszystkich potrzebnych zasobów
jakości dostarczanych zasobów,
ceny;
transport:
zdolność do przemieszczenia zasobów lub dzieł w należytym stanie,
możliwość dotarcia w wymagane lokalizacje,
koszty transportu;
magazynowanie:
pojemność, najlepiej mierzona czasem, na jaki można by przerwać twórczość, po okresie zwiększonej pracy tak, aby nikt z zewnątrz tego nie zauważył, np. jeśli sprzedajesz 2 obrazy miesięcznie, a magazyn mieści 20 obrazów, to ma on pojemność 10 miesięcy;
warunki przechowywania, czy zasoby są odpowiednio zabezpieczone,
Zasoby wizerunkowo-promocyjne, to narzędzia, którymi możemy przekonywać innych do uznania wartości tworzonych dzieł i w efekcie sprowokowania ich do reakcji, dla których tworzymy sztukę.
Zasoby wizerunkowo-promocyjne dzielą się na dwie grupy:
zasoby wizerunkowe, czyli to, jak jest się postrzeganym jako artysta, oceniać można przez pryzmat:
zdobytych nagród,
wyników sprzedażowych dotychczasowych dzieł,
posiadanych rekomendacji,
liczby fanów;
zasoby promocyjne, to są kanały, dzięki którym można informować innych o wytworzonych dziełach, należą do nich m.in.:
czasopisma tematyczne,
strony internetowe, w tym profile na zewnętrznych portalach,
audycje radiowe lub telewizyjne,
miejsca na spotkania autorskie,
słupy ogłoszeniowe itp.
zasoby promocyjne oceniane są przez pryzmat:
liczby odbiorców,
kosztów związanych z nadaniem komunikatów w kanałach promocyjnych,
pokrycia się odbiorców kanału promocyjnego z gronem zainteresowanych dziełami.
Analiza
Każdy z wymienionych zasobów powinien być wnikliwie oceniony. Wizerunek pod kątem argumentacji na rzecz jakości dzieła, a kanały promocyjne powinny pod kątem możliwości informowania innych o dziełach.
Uwaga: Przy korzystaniu z kilku kanałów promocyjnych należy pamiętać, że nie można po prostu dodać do siebie liczby odbiorców z poszczególnych kanałów promocyjnych, aby uzyskać całkowitą liczbę odbiorców działań promocyjnych. Trzeba uwzględnić to, że część odbiorców będzie się powtarzać w kilku kanałach promocyjnych.
Przykład
1. Nagroda w konkursie KKK, świadczy o wysokiej wartości dzieła DDD w obszarze OOO (bardzo łatwo opis zasobów wizerunkowych przerobić na hasła promocyjne)
Kanał promocyjny: KKPP
Liczba odbiorców: ok. 46 tys.
Struktura odbiorców wg wieku i płci (M|K): 0-13: 3%|5%; 13-18: 12%|20%; 18-26: 15%|25%; 26-60: 4%|14%; 60+: 0%|2% (warto zrobić wykres)
Struktura odbiorców wg zainteresowań: …
Pokrycie się grupy odbiorców z grupą docelową: ok. 60%, ok. 28 tys
Akt twórczy wymaga zaangażowania dużo więcej niż tylko pomysłu. Dzieło zawsze jest osadzone w rzeczywistości. Analiza zasobów jest nadaje realizm dziełu na 2 sposoby:
Wiesz co możesz zrobić – realne są Twoje plany.
Możesz lepiej odwzorować rzeczywistość w dziele.
Obojętnie, czy chcesz sprawdzić co jest w zasięgu, czy chcesz stworzyć bardziej wiarygodną narrację, to analiza zasobów będzie wyglądać podobnie. Choć ostateczne wnioski mogą się różnić.
Jeśli uznasz, że bohater kupi brakujący mu sprzęt za pieniądze wygrane w loterii, to wystarczą 2 Twoje zdania, żeby się to mu udało. Jednak w naszym świecie nie jest tak prosto ustawić wyniki loterii. Hazard ma to do siebie, że większość przegrywa, a nieliczni się bogacą. U siebie planuj tak, jakbyś przegrywał w hazardzie wszystko jak leci. Jeśli Tobie czegoś brakuje, to musisz szukać tańszych zamienników, szukać lepszych źródeł zarobku, albo po prostu zmienić plany. Jeśli wygrasz, to plan można zmienić.
Zasoby produkcyjne
Zasoby produkcyjne, to te części naszego majątku, które można wykorzystać do produkcji dzieł. Świadomość posiadanych zasobów jest ważna przy planowaniu, gdyż to głównie od posiadanych zasobów zależą możliwe działania. Poniżej lista kategorii z przykładami zasobów:
Sprzęt, narzędzia, maszyny
To, czego bezpośrednio używamy do nadania fizycznej formy dziełu, np.:
instrumenty muzyczne,
sztalugi,
komputery,
dłuta,
studia nagrań,
aparaty fotograficzne,
kamery;
Źródła wiedzy i inspiracji
Wszystko, to co czyni nas coraz lepszymi fachowcami, np.:
słowniki,
encyklopedie,
bazy danych,
kolekcje innych dzieł,
podręczniki;
Umiejętności
Wszystko, to co uczyniło nas fachowcami:
formalnie potwierdzone kursy, szkoły, szkolenia itp.,
doświadczenie wynikające z dotychczasowego dorobku;
Prawa
prawa autorskie,
prawa do wykorzystania cudzych utworów (koniecznie trzeba uzyskać licencję, jeśli chce się np. nagrać piosenkę do słów innego poety),
prawa do korzystania z zasobów innych podmiotów np. bibliotek;
Relacje
W niektórych dziedzinach ważne są kontakty z innymi ludźmi, np.:
w teatrze i kinematografii reżyser potrzebuje grupy aktorów,
w muzyce polifonia jest trudna do uzyskania przez solistę.
Warto zwrócić uwagę, że tu interesują nas już istniejące relacje, potwierdzone np. umową ramową lub trwającą historią współpracy. Potencjał na nawiązanie nowych relacji opisują Zasoby marketingowo-wizerunkowe.
Ponadto niektóre rzeczy można pożyczyć. Dlatego ważną cechą dla relacji jest wiarygodność jako pożyczający np. wyrażona zdolnością kredytową. To czy mamy środki na wypożyczenie określają Zasoby wymienialne.
Analiza zasobów produkcyjnych
Przy analizie zasobów nie wystarczy ich wypisać. Należy jeszcze możliwie szeroko go opisać:
Do czego można go wykorzystać
Jak o niego dbać
Co jeszcze jest potrzebne do używania
Przykłady
Wiolonczela
Wiolonczela, producent PPP, Model MMM – wartość CCC zł, instrument smyczkowy, wykorzystywany m.in. w kwartetach smyczkowych w celu prowadzenia linii niskotonowej. występuje w orkiestrach symfonicznych, dobrze komponuje się w: stylistyce SSS1 z instrumentami A1, B1, C1, D1, w roli RRR1; stylistyce SSS2 z instrumentami A2, B2, C2, D2, w roli RRR2.
Serwis: Strojenie bezpośrednio przed występem przez wiolistę.
Zasoby komplementarne: wiolista, zapasowe struny (2 zestawy w posiadaniu);
Drukarka wielkoformatowa
Drukarka wielkoformatowa, producent PPP, Model MMM – wartość CCC zł, Pozwala na druk banerów, plakatów, …, itp. na papierze, płótnie, …, o gramaturze MIN-MAX g/m^2, dostarczanym w rolkach o szerokości MIN-MAX cm. Rozdzielczość druku RRR dpi. Obsługuje palety kolorów: P1, P2, P3, zużycie tuszu Z l/m^2.
Serwis: czyszczenie głowicy przy każdym uruchomieniu (zgodnie z instrukcją INS XYZ/RRRR), renowacja dysz raz na 2 lata lub po zadrukowaniu 5 km^2 powierchni